Jestem kłamcą

Każdego dnia kłamię, manipuluję, kieruję emocjami i wzbudzam dowolne odczucia, kreuję opinie, zapisuję wspomnienia, wodzę za nos, narzucam działanie…. Za to mi płacą- jestem fotografem.
Ile prawdy pozostało w fotografii? Czy fotografia to zapis rzeczywistości, czy jej kreowanie? Czy w ogóle istnieje fotografia na tyle wierna rzeczywistości, żeby móc ją nazwać prawdziwą? Poniżej moje filozofowanie na ten temat.

 

Wybór skrajności przyćmiewa medianę

Swoje poszukiwania prawdy zacznę od samego momentu wyboru tematu zdjęcia. Amator wpuszczony na wyschniętą łąkę pobiegnie od razu do trzech jedynych rosnących tam kwiatków.  Na proteście kilkunastu tysięcy osób fotoreporter będzie czekał na zadymę z udziałem kilku odmieńców. Fotograf ślubny będzie polował całe wesele, by złapać “to” spojrzenie młodych. Portrecista nie weźmie pierwszej lepszej osoby z ulicy na sesję, a wybierze tę wyjątkową modelkę. Fotograf architektury nie zrobi zdjęć domu z przedmieścia, a skupi się na wyrastającym ponad miasto biurowcu. Każda fotografia jest tworzona z myślą o odbiorcy. Patrząc na efekty powyższych sytuacji widz jest z marszu pozbawiony szansy na  poznania ogółu sceny i jej okoliczności.  Ocenia on książkę po okładce, bo nie przeczyta treści. Dlaczego do tego doszło? Jakim cudem od samego początku prawda jest zatajana przed widzem? Zapewne żaden z fotografów nie miał na celu nic złego. Każdy z nich szukał czegoś wyjątkowego, pięknego w swej naturze, jakichś emocji, czegoś nieznanego. Wybór skrajności tworzy złudny obraz rzeczywistości, spychając na drugi plan jej przeważające elementy. No bo czy ktoś by chciał oglądać suchą polanę, czy zwykły dom z przedmieścia? Dzięki fotografii zagłębiamy się w wyidealizowany kawałek świata…. A to dopiero początek.

 

Technicznie rzecz ujmując

Aparaty i oprogramowanie daje fotografowi tysiące sposobów na kłamanie. Już sam wybór godziny na zdjęcia może mieć duże znaczenie, a mamy jeszcze ogniskową obiektywu, która potrafi zmienić wielkość obiektu względem tła, przysłonę rozmywającą to co niepotrzebne, czas naświetlania, światło, kadr, kompozycję, temperaturę barwową, perspektywę itp. itd. Doświadczenie w fotografii polega na umiejętnym i świadomym operowaniu powyższymi. Dzięki nim profesjonalista może w zaplanowany sposób ukazać dany temat. Ważnym etapem każdego zdjęcia jest jego wywołanie/ obróbka. Każdy na słowo “Photoshop” ma przed oczami modelki z okładek czasopism lub reklam. Ich twarze nieskazitelnie czyste, nogi niesamowicie długie, a oczy błękitne. Kwestii PS nie rozwijam, bo uważam, że to oczywiste dla każdego.
Jak to wygląda w odniesieniu do prawdy? Od kolebki fotografia dążyła do jednego- wiernego odzwierciedlenia rzeczywistości- kolory, ostrość, rozpiętość tonalna. W końcu nastała era fotografii cyfrowej. Już od kilku lat dysponujemy sprzętem spełniającym niemal 200-letni sen. Możemy doskonale odwzorować kolor skóry, naturalną perspektywę, jasność obiektów.  W celu rozeznania wchodzę właśnie na popularny portal dla modelek. Patrzę na ostatnio dodane zdjęcia i co widzę? Tu ściągnięte kolory, tu skóra pomarańczowa pozbawiona tekstury, tu jest szary zamiast zielonego, tutaj tzw. split toning, tu filterek z instagrama. Z kilkuset zdjęć może o kilku mógłbym powiedzieć, że są w miarę naturalne. Po raz kolejny fotografia mija się z rzeczywistością.

 

Świadoma manipulacja

Każdy fotograf podczas prewizualizacji tworzy w głowie dany obraz. Decyduje czy ma on rozśmieszyć widza, czy zaszokować. Może też w połączeniu z tytułem zaintrygować na tyle, żeby skłonić do przeczytania artykułu. 😉 Weźmy pod lupę kategorię zdjęć, które powinny być wyjątkowo rzetelne i prawdziwe- czyli fotografia reportażowa. Żeby było jeszcze ciekawej tą dziennikarską. Fotoreporterzy wspierani słowem pisanym są mistrzami manipulacji. Przyznam, że sam kilka lat temu pracując dla lokalnej gazety, dopuściłem się świadomego, że tak to ujmę: “wyolbrzymienia pewnych spraw”. O ile w tym przypadku nie miało to większego znaczenia, to należy pomyśleć jaką dawkę kłamstwa serwują nam wszelkie media. W dobie internetu ciężko jest wyłowić rzetelne informacje. Skoro “normalna” fotografia odbiega od rzeczywistości, to jak bardzo różni się, ta robiona z pełną premedytacją i celowym wprowadzaniem w błąd? Mógłbym tu jeszcze napisać o reklamie i całej jej wizualnej formie, ale podobnie jak z Photoshopem uważam, że jest to dla każdego wystarczająco oczywiste co i jak. Czy w ogóle jesteśmy w stanie dostrzec prawdę na fotografii? Czy taka fotografia jeszcze istnieje? Czy chcemy ją widzieć?

 

Kłamstwo na własne życzenie


Przenieśmy się na chwilę do alternatywnego świata,  w którym każda fotografia jest wiernym odzwierciedleniem rzeczywistości. Wchodzimy do Mc Donalda, a tam nad kasą zamiast pięknych burgerków z wyciekającym serem widzimy bliżej nieokreślone coś z ala kotletem. Na facebooku każdy ma zdjęcie profilowe jak w dowodzie osobistym. Stroje kąpielowe zamiast wychudzonych modelek reklamują kobiety z rozstępami. Albo jakby wyglądały pocztówki? Państwo młodzi dopytywaliby się o zdjęcia z walki wujków PO vs PIS oraz kuzyna intensywnie medytującego w okolicach toalety. Relacje z wydarzeń wyglądałyby tak, że w sumie to niewiele się tam działo. Fotograf wybierałby zdjęcie modelki gdzie nogi ma krzywo- bo przecież tak zawsze stoi. Zdjęcia coli byłyby robione przy  świetle lodówki, a nie dziesięciu lamp studyjnych…. Pytanie czy chcielibyśmy to oglądać? Fotografia stała się ważnym elementem wirtualnego  świata, w jaki się zagłębiamy. Dobrze jest nam żyć złudzeniami. Oglądamy ciuchy na modelach i ślepo wierzymy w to, że po ich zakupie będziemy wyglądać tak samo. Na social media chwalimy się zdjęciami z wakacji, mimo że cały rok harujemy 8h dziennie- tego już tak chętnie nie pokażemy. Spodobało nam się patrzenie na świat przez pryzmat wypaczającej go fotografii. Gdy ta pozwoliła odzwierciedlić prawdę, dla nas było za mało. Każdy kolejny trend, sposób retuszu, nowa technologia dążą ku większemu idealizowaniu świata. Czy to dobrze? Nie wiem. Pewnie nie. Sam na pewno tego nie porzucę, bo też to lubię (choćby zdjęcie tytułowe- jestem na nim uboższy o kilka pieprzyków). Fotografia daje mi możliwość własnej interpretacji rzeczywistości i przekazywania tej wizji innym. No i nie oszukujemy się- płacą mi za kłamanie. Heh w sumie w fotografii im większy kłamca, tym większe zarobki- przez to, że będzie potrafił mocniej wyidealizować daną rzecz na zdjęciu. Trochę strasznie to brzmi, ale tak jest.

 

Kłamstwo usprawiedliwione


Trochę obnażyłem obecną fotografię i jej istotę, ale jest ważna rzecz, o której należy pamiętać rozpatrując kwestie prawdy. Zdjęcia to nie tylko odzwierciedlenie rzeczywistości! Fotografia to także dziedzina sztuki, która jak wiadomo, nie jest opisana w żadnych ramach i istnieje w niej pełna dowolność. Aparat to narzędzie dzięki, któremu jak już mówiłem, można przekazać swoja wizję świata. Wchodząc na stronę fotografa, zagłębiamy się w jego rzeczywistość i punkt widzenia. Obraz jest środkiem przekazu pozwalającym poznać odczucia autora. W związku z tym wszelka fotografia artystyczna i kreacyjna jest wyjęta spod sądów kłamstwa i prawdy. 

 

Prawda na zdjęciach


Wbrew wszystkiemu co, wyżej napisałem istnieje fotografia, którą mógłbym uznać za zgodną z prawdą. Warunki jakie jej stawiam to: ostrość, wierne odwzorowanie kolorów, brak jej wybiórczości i stronniczości- pozostaje bierna w swym przekazie.  Bardzo ważny jest też kontekst, w jakim prezentowany jest obraz. Przez kilka dni szukałem w głowie i internecie odpowiedzi, gdzie można znaleźć takie wierne odzwierciedlenie rzeczywistości. Doszedłem do wniosku, że najlepszym przykładem jest….. Google street view i zdjęcia paszportowe oraz jedna kategoria, o której za chwilę. To one pokazują jakimi rzeczy są.  Oczywiście znajdą się setki tysięcy przykładów na wszelkich instagramach, facebookach, portalach fotograficznych itp. ale tu trzeba by rozpatrywać każde zdjęcie z osobna. Zastanawiam się jeszcze nad fotografią dokumentalną, ale ze względu na brak wystarczającej liczby przykładów zostawię ten rodzaj nierozstrzygnięty. Choć pewnie stosunkowo dużo prawdziwych zdjęć się tam znajdzie, podobnie jak w fotografii reportażowej.
Dobra, ale czy fotografia prawdziwa może być jednocześnie piękna? Czy można pójść gdziekolwiek i zrobić zdjęcie w dowolną stronę, a ono i tak będzie mogło zachwycać (przy zachowaniu kolorów, jasności i normalnego wyglądu)? Myślę, że tak! Elementem naszej rzeczywistości, który będzie ładny bez “upiększania” i manipulacji jest natura i krajobrazy. Wystarczy pójść do lasu, na łąkę, pustynię, plażę, w góry, do dżungli, nad jezioro- wszędzie tam, gdzie niewidoczna jest ludzka ekspansja. To właśnie przyroda tworzy najcudowniejsze obrazy, piękne tak po prostu.
To z kolei nasuwa pytania dlaczego reguła, że “to co naturalne jest piękne” nie odnosi się do ludzi? Ciągła gonitwa za modą, ulepszeniami, większą idealizacją, fikcją i wypaczaniem rzeczywistości dąży ku “piękniejszemu”, ale czy fakt  nie jest taki, że oddalamy się od tego prawdziwe? Od naszej natury? Kłamstwo nam posmakowało….

Fot. Kevin Cartner

Post scriptum: prawda kosztem życia

Powyższy tekst jest efektem wielu dni rozkmin na temat kłamstwa w fotografii. Chciałem jeszcze przytoczyć historię jednej fotografii, którą uważam za “prawdziwą”, a kosztowała ludzkie życie.
Rok 1993 być szczególnie ciężki dla Sudanu. Potężna klęska głodu dotknęła ten kraj na skutek suszy i konfliktów zbrojnych. Dziesiątki, jak nie setki tysięcy osób umierało z powodu braku pożywienia. Między nimi znalazł się fotograf Kevin Cartner. Idąc w kierunku obozu dla uchodźców, zobaczył dziewczynkę. Gdy zaczął robić jej zdjęcia przyleciał sęp. Czekał 20min. aż w końcu pogonił ptaszysko, usiadł pod drzewem, a dziewczynka chwiejnym krokiem wróciła do wioski. Fotografia obiegła cały świat, a na Cartera spłynęła fala krytyki. Zarzucano mu, że nie pomógł dziewczynce. Pod wpływem wyrzutów sumienia i kilku innych scen, Kevin popełnił samobójstwo. Co się stało z ludźmi, gdy zobaczyli prawdę? Prawda w oczy kole- ludzie nie chcieli jej oglądać. Szukali wytłumaczenia i winnego. Własny szok zaczęli łagodzić myślą, że gdyby fotograf pomógł dziewczynce, to byłoby już ok. Nie powstała by ta fotografia. Co tam, że tysiące Sudańczyków dalej umierałoby z głodu- oni by tego nie zobaczyli. Żyli by dalej w swojej niezakłóconej fikcji kolorowych okładek i komfortowym kłamstwie…
Przy okazji: jeśli chcesz pomóc dzieciom z Afryki, Ameryki Południowej i Azji odwiedź sklep amakuru

Filip Lomstar Łomnicki

 

Ocena
Sending
User Review
5 (2 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code